Za dziennik.pl:
“Gazety i telewizja są pełne relacji z tego, co przydarzyło się wczoraj Polakowi. Twierdzą, że uratował go Jan Paweł II, którego imię Kubica miał na kasku.”
Za to logo Intela(R) widnieje nie na jednym, a na paru elementach jego sprzętu. Geez. Ale przyznam, pocieszające jest to, że taki katooszołomski animizm jest nie tylko polskim problemem.
Sam Kubica jakoś nie zdobył mojej sympatii. Odruchowo nie lubię ludzi o szczurzych mordkach. Często to krzywdzące, bowiem instynkt niestety nie jest nieomylny. Natomiast na ludziach, którzy gdzie tylko się da, zwłaszcza tam gdzie jest to pozbawione kontekstu, wciskają tego nieszczęsnego Wojtyłę, kładę lachę całkiem świadomie, jako na oszołomach i koniunkturalistach. Oczywiście, współczuję Kubicy i jego bliskim, bo to mimo wszystko trauma, ale prawdopodobieństwo że zostanę jego fanką (i tak małe, bowiem rzadko kiedy interesują mnie ludzie sportu) spadło do zera. Brr.