Jeden z powodów dla których nie ufam lekarzom:
Jeśli tajemnica lekarska obowiązuje – to na pewno nie w kręgach rodzinno-towarzyskich :p Wychowując się w rodzinie lekarskiej zbiera się różne plotki, których bohaterami są chorzy na różne ciekawe schorzenia oraz prominentni pacjenci znajomych rodziny. Przez to wiadomość, że LK cierpi na filipińską przypadłość (oraz parę innych, ale tym już się nie podzielę, bom skromny człek) nie była dla mnie nowością.
Ponieważ sama jestem nałogowcem (koty, kawa & papierosy), daleka jestem od wydawania ocen. Każdy ma swoje słabości i nie jest moim miejscem ambona moralizatora, nie znoszę też innych, którzy próbują się na niej stawiać.
Śmieszy mnie natomiast święte oburzenie PiSowców na to, że można tak nieelegancko kogoś pomawiać i próby nadania prezydentowi statusu świętej krowy :] Nie, moi drodzy, po pierwsze nie jest to pomówienie, tylko pytanie. Całkiem IMO zasadne. A po drugie prezydent jest osobą publiczną, która siłą rzeczy narażona jest na krwiożercze potrzeby natury ludzkiej, objawiające się m.in. istnieniem takich serwisów jak pudelek.pl. Powinien był sobie z tego zdawać sprawę obejmując urząd, że jego życie prywatne znajdzie się na celowniku co zjadliwszych publicystów. Przypominam, że ofiarą tych samych potrzeb był Kwaśniewski – jakoś nie słychać było głosów obrońców prywatności anonimowych alkoholików. Wręcz sami kipieli z oburzenia na obcałowywanie ziemi kaliskiej. Pozostaje jedynie czekać, aż Kaczor wywinie podobny numer. Jego przed natychmiastowym wystrzeleniem z krzesła nie uchroni ani bystrość umysłu (jak Churchilla) ani opanowanie (jak Kwaśniewskiego). Właśnie ten brak kontroli nad sobą pozwala mi przypuszczać, że długo nie trzeba będzie czekać.
PS. Panu Palikotowi gratuluję hierarchii ważności. In vitro uważa za sprawę zbyt przyziemną, by zajmowała jego wybitny umysł, lepsze jego zastosowanie widząc w śledzeniu afer alkoholowych ;> Chyba się facet minął z powołaniem



